„Mój Everest”
Jeden krok, oddechów sześć.
Nogi nie chcą wcale słuchać mnie.
Czarne myśli w mojej głowie:
"To się chyba musi skończyć źle".
Choć zostało z sześćset metrów
rozum mówi wracaj w dół
jednak moje serce prze do góry.
Jest uparte niczym stary muł.
A kiedy wątpiwości znów chcą złamać mnie
to w głowie słyszę głos,
w głowie słyszę głos ...

Refren:
Dalej chłopie, tyłek rusz.
Krok za krokiem dawaj w górę.
Nie odpuszczaj - twardym bądź!
Jak zawrócisz jesteś dureń.
Podkręć tlen i ruszaj już.
Jeszcze tylko parę kroków.
Nie odpuszczaj twardym bądź,
szczyt wyłania się z obłoków już.

Trzecia w nocy - wypad z bazy,
by spowrotem być przed zmrokiem.
Tak więc ja, choć niewyspany,
stawiam ciężko krok za krokiem.
Wpięty razem z kolegami
w jedną linę co na szczyt prowadzi nas.
Skrzypi cicho pod nogami
lód i śnieg a twarze smaga wiatr.
A kiedy wątpiwości znów chcą złamać mnie
to w głowie słyszę głos,
w głowie słyszę głos ...

Refren:
Dalej chłopie, tyłek rusz.
Krok za krokiem dawaj w górę.
Nie odpuszczaj - twardym bądź!
Jak zawrócisz jesteś dureń.
Podkręć tlen i ruszaj już.
Jeszcze tylko parę kroków.
Nie odpuszczaj twardym bądź,
szczyt wyłania się z obłoków już.

Wreszcie jest! Wierzchołek mój.
Po policzkach lecą ciurkiem łzy.
Nie mam tlenu, no i ... cóż.
Padam tutaj, nie mam więcej sił.
Cztery lata przygotowań
i treningów w pocie czoła.
Wszystko po to by ze szczytu
móc ze wszystkich sił zawołać
Everest !!!! Mój Everest.
Już zaliczony jest. Zaliczony jest.

...
A kiedy euforia chce odurzyć mnie
to w głowie słyszę głos, w głowie słyszę głos ...

Refren2:
Dalej chłopie tyłek rusz.
Złaź z tej góry póki żyjesz.
Wpad stąd - kierunek w dół.
Wiem, ogromny to wysiłek.
Cały świat jest u twych stóp
lecz dopiero to pół drogi.
Zbieraj się i spieprzaj w dół.
Póki jeszcze czucie w nogach masz.
Cały świat jest u twych stóp
lecz dopiero to pół drogi.
Zbieraj się i spieprzaj w dół.
Póki jeszcze czucie w nogach masz.