„S.O.S.”
Przeczucie miałam jakieś złe
a mimo to, ruszyłam w rejs.
Jednakże pech dziś dopadł mnie,
lecz mimo wszystko przeżyć chcę.
Spróbuję jakoś przez to przejść.

Mój statek rano rozbił się
I po załodze nie ma śladu.
A ja na wyspie pustej tkwię
I tak okropnie nudzę się,
Bo z nikim tutaj nie pogadam.

Refren
Z bezludnej wyspy wołam S.O.S.
Nadziei iskra wciąż się tli.
Czy na ratunek jakaś szansa jest?
Samotność już doskwiera mi.

Ciekawość wielka dręczy mnie.
Czy jakiejś sieci jest tu zasięg?
Lecz smartfon leży gdzieś na dnie
A ja choć bardzo tego chcę
Znajomym zdjęcia nie przekażę.

Ref.
Z bezludnej wyspy wołam S.O.S.
Nadziei iskra wciąż się tli.
Czy na ratunek jakaś mała szansa jest?
Samotność tak doskwiera mi.

Początki zawsze są najgorsze.
Co mam tu jeść i gdzie się schować?
Lecz po miesiącu wszystko wiem
Owoce morza chętnie jem
I szałas umiem też zbudować.

Ref.
Z bezludnej wyspy wołam S.O.S.
Nadziei iskra wciąż się tli.
Czy na ratunek jakaś mała szansa jest?
Samotność tak doskwiera mi.

Z bezludnej wyspy wołam S.O.S.
Już na niej jestem miesiąc trzeci.
Czy dla mnie jeszcze nadzieja jakaś jest?
Czy kiedyś ktoś po mnie przyleci?

Z bezludnej wyspy wołam S.O.S. ....